Portret użytkownika Robert Fiałek

Demokracja w UE

Portret użytkownika Robert Fiałek

Ekonomiczne głupstwa, demokratyczne rozwiązania

thumb

Reuven Brenner, profesor McGill University w Montrealu

Rozwój gospodarczy nie zależy od oszczędności, bilansu handlowego, konkurencyjności i innych wielkości, które badają makroekonomiści. Dobrobyt pojawia się tam, gdzie ludzie mogą wykorzystać swój potencjał przedsiębiorczości. Na temat tego, co go blokuje, obywatele głosujący w referendum mogą wiedzieć więcej niż politycy.

Współczesna makroekonomia polega przede wszystkim na analizie ilościowej, która potem staje się podstawą kształtowania polityki gospodarczej. Pan ostro krytykuje to podejście. Dlaczego?

Biorąc pod uwagę to, co właśnie stało się w Grecji, powinieneś raczej zapytać, na jakiej podstawie makroekonomiści nadal mogą bronić swojego podejścia, i przypomnieć im, że Bank Grecji przez lata ostrzegał, że nawet 50 proc. tamtejszej gospodarki działa nielegalnie. Mimo to makroekonomiści nadal patrzą na gospodarkę przez pryzmat danych statystycznych, takich jak  wielkość PKB, poziom inflacji i bezrobocia. Ale jeśli 50 proc. gospodarki to szara strefa, to jakie znaczenie ma oficjalna stopa bezrobocia? PKB, stopa bezrobocia, cały język agregatów to podstawowe kategorie keynesowskiej makroekonomii, która wyznacza pole dyskusji, i obszar, w jakim poszukuje się rozwiązań. To dominujące podejście nie bierze jednak pod uwagę instytucji ekonomicznych, opodatkowania, regulacji, korupcji – oraz związków między nimi. Podejście keynesowskie oferuje rozwiązania przy całkowitym lekceważeniu instytucji danego kraju.

Portret użytkownika jordan

Radio ESKA o powstaniu Stowarzyszenia "Demokracja Bezpośrednia" protoplasty Stowarzyszenia "Więcej Demokracji"

Co to jest demokracja bezpośrednia? Ta któtka historyjka oddaje sedno sprawy: "Wsiadamy do autobusu, którym mamy ochotę pojechać do Krakowa. Nie chodzi nam o to, żeby jako pasażerowie autobusu permanentnie kontrolować, co robi pan kierowca, ponieważ mamy do niego zaufanie jako kierującego. Natomiast w sytuacji, w której zauważamy, że pan kierowce wiezie nas na przykład do Poznania, zamiast do Krakowa, to chyba powinniśmy mieć możliwość interwencji, ponieważ to nie jest ten kierunek, o który nam chodziło."

Bez IV władzy - Referendum, nie przeprowadzimy modernizacji

Niepostrzeżenie monteskiuszowski trójpodział władzy od chodzi do lamusa. Oczywiście nawet w USA, najbardziej demokratycznym kraju na świcie trójpodział nie był pełny, gdyż władza sądownicza jest wyłaniana nie bezpośrednio przez obywateli, wyborców, ale przez inne władze, wykonawcza i ustawodawczą. Spowodowało to „rozepchanie łokciami„ nie mającej nad sobą bicza demokratycznej kontroli władzy sądowniczej.

W Polsce funkcjonuje patologiczna, postkomunistyczna konstytucja, generująca ustrój i system polityczny zwany demokracją fasadową, czy oligarchiczno wodzowską. Najlepszym przykładem, ilustracją tego jest niejaki Sekuła, szef komisji hazardowej. Sekuła, którego mianowanie na miejsce biorące listy wyborczej Platformy zależy od Tuska i Schetyny, których jako członek i przewodniczący Komisji Hazardowej ma skontrolować, ma ich pilnować , aby nie nadużywali swojej władzy. Jak ma Sekuła to zrobić jeśli jest dochody poselskie, jego być albo nie być w polityce w patologiczny sposób degradują go do roli chłopca na posyłki.
Referendum, które w Kalifornii decyduje również o wielkości podatków jest nowoczesną instytucja demokratyczna, która pozwoliłem sobie nazwać IV władzą. Co prawda potocznie IV władzą nazywa się media, ale w odróżnieniu od nich referendum jest umocowane prawnie.

Portret użytkownika Zdzisław Gromada

Oferta Stowarzyszenia WIĘCEJ DEMOKRACJI

Proponujemy redukcję naszego „alfa” z pozycji „pana i władcy” do roli usługodawcy, któremu „my naród” dyktujemy warunki pracy i płacy oraz na bieżąco kontrolujemy jego poczynania.

Przejęliśmy od naszych „młodszych braciach” system organizacji życia stadnego. Gdy stado/rodzina liczy kilkadziesięciu osobników przywódca stada „alfa” jest stosunkowo blisko swoich podopiecznych. Widzi, rozumie i czuje ich potrzeby. W naszych ludzkich „rodzinach”, gdy liczą one po kilkadziesiąt milionów ten system jest nieefektywny.

Nieracjonalny system polityczny „zwierząt stadnych”

Po pierwsze: W stadach naszych „młodszych braci” jednostki aspirujące do przywództwa osobiście walczą o to stanowisko. Pozostali „obywatele” stada stoją z boku i wyłącznie kibicują. Nic ich to nie kosztuje. W ludzkich wielomilionowych społeczeństwach taki sposób zdobywania władzy jest niemożliwy. Aspirujący do władzy muszą zorganizować drużynę/armię swoich zwolenników. W walkę o władzę włączeni są wszyscy obywatele. Wszyscy za nią płacimy. Dotychczas o wyniku walki o władzę decydowała siła. Ostatnio dzięki postępowi cywilizacji decydującą rolę odgrywa propaganda. Walka o władzę oznacza walkę o głosy. Liczy się populizm, sprawność reklamy i tzw. „kiełbasa wyborcza” tj. pieniądze. Ostatnia wojna o stanowisko „głowy państwa” kosztowała obydwu finalistów po ok. 30 mln. zł. a osobiście nas tj. PKW ponad 170 mln. zł.

Subskrybuje zawartość