Portret użytkownika jordan

Nie znam cię, prezydencie! - polityka po alpejsku

Parlamentarzyści dojeżdżają do pracy rowerami, a prezydenci jeżdżą pociągami, drugą klasą... To nie sen. To szwajcarska rzeczywistość. Politycy mają tak ograniczoną władzę, że często nawet nie warto znać ich nazwisk.

Jak na tę porę dnia było jeszcze sporo pustych miejsc. Siedziałem pod oknem. Lubię patrzeć na góry i czuć spokój, który emanuje z ich zaśnieżonych szczytów... Pociąg zatrzymał się na kolejnej stacji. Przez cztery minuty obserwowałem bez pośpiechu wsiadających podróżnych.

- C'est libre? - spytał ktoś.

Wyrwany z przyjemnej zadumy, szybko odwróciłem głowę. Napotkałem serdeczny uśmiech i miłe oczy, uprzejmie pytające o wolne miejsce. Szybko odparłem, że oczywiście, można się przysiąść. Chwilę przyglądałem się mojemu współtowarzyszowi podróży. Kogoś mi przypominał, nie wiedziałem kogo, ale byłem pewien, że już kiedyś widziałem tę twarz w gazetach. Jednak ze względu na mój toporny francuski, nie odważyłem się zagadnąć i wybadać, kim jest mój tajemniczy sąsiad. Starszy pan wyjął gazetę, a ja powróciłem do podziwiania krajobrazu… Tak oto przegapiłem okazję na rozmowę z prezydentem Szwajcarii.

Portret użytkownika Zdzisław Gromada

Wzorujmy się na politycznym prymusie!

10 powodów dla których powinniśmy zastąpić demokrację przedstawicielską demokracją bezpośrednio - przedstawicielską jaką stosują od ponad 150 lat Szwajcarzy

1. W systemie DEMOKRACJI PRZEDSTAWICIELSKIEJ (DP) decydującą rolę odgrywają nie rozsądek lecz emocje. Specjaliści od marketingu twierdzą, że w handlu efektowne pierwsze wrażenie jakie prezentuje sprzedawca i jego towar to 95% sukcesu sprzedaży. Jakość wyrobu to pozostałe 5%. Dokonując wyboru naszych przedstawicieli również kierujemy się przede wszystkim tzw. wrażeniem: Jak się dany kandydat prezentuje? Jaki ma głos? Jak wygląda ? etc. to co reprezentuje: Jaki ma program? Jaki ma system wartości? ma znaczenie drugorzędne, marginalne.

2. Elity polityczne w systemie DP nie potrafią ze sobą współpracować, ustawicznie z sobą rywalizują. Dzielą obywateli na tych „dobrych”- swoich zwolenników i „złych” – popierających konkurencję. Nie potrafią jednoczyć obywateli wokół wspólnych problemów. Sytuacja jest analogiczna jak w rodzinie z rozpadającym się (skłóconym) małżeństwem. Rodzice walczą o względy swoich dzieci mówiąc im: Zobaczcie jaki Wasz ojciec (matka) jest zły (-a)? Zobaczcie jaki (-a) ja jestem dobry (-a)? Przekupują je łakociami i co jakiś czas pytają: Kogo kochacie bardziej - mamusię czy tatusia?

3. System DP powstrzymuje sprawujących władzę przed podejmowaniem potrzebnych strategicznych lecz niepopularnych decyzji. System sprzyja podejmowaniu bieżących populistycznych decyzji. Takich, które dają im wysokie notowania pomiędzy kolejnymi wyborami i pozwalają chwalić się sukcesami przed kolejnymi.

Portret użytkownika jordan

Podatki to haracz czy dobrowolna składka? A tak jest w Szwajcarii

Jedna osoba płaci, druga rozporządza się jej pieniędzmi, a trzecia z nich korzysta. Taką sytuację podręczniki nazywają instytucjonalną inkongruencją (Institutionelle Inkongruenz – por. Charles B. Blankart. Öffentliche Finanzen in der Demokratie 6). Brzmi skomplikowanie, lecz działa bardzo prosto, a skutki takiej niezgodności odczuwają na własnej skórze nieszczęśni podatnicy. Politycy z nieukrywaną przyjemnością rządzą się „składkami” wyborców, stawiając „nieopatrznie” Świątynie, wysyłając uzbrojonych „ochotników” na niebezpieczne wakacje do ciepłych krajów, rozdając prezenty na „beciki”…, przy tym nie pytając się o zdanie tych, których pieniądze sprzeniewierzają. Tak działa ten mechanizm, naturalnie - nie tylko w Polsce (por. Wygodne życie za europejskim biurkiem).

Oczywiste jest, że inne decyzje będą podejmowane, jeśli jedna i ta sama osoba (lub grupa osób), płaci, rozporządza i korzysta ze swoich pieniędzy. Przecież, to ona wie najlepiej, a nie jakiś urzędnik, czego jej naprawdę potrzeba!

Portret użytkownika jordan

Kaganiec i smycz na polityków

Jest w Polsce taki przepis zobowiązujący właścicieli piesków do trzymania ich na smyczy, a od pewnej ustawowej wielkości do zakładania im kagańca. Przepis całkiem mądry, ponieważ wolno puszczony czworonożny stróż może kogoś pogryźć. Taka sytuacja jest bardzo nieprzyjemna dla obu stron. Mam tu na myśli pogryzionego nieszczęśnika jak również niefortunnego właściciela. Pogryziony cierpi, a właściciel zwierza zostaje pociągnięty do odpowiedzialności prawnej. Przepis ten niejako chroni obie strony przed nieprzyjemnymi konsekwencjami krnąbrności naszego „pupilka”.

Z politykami jest podobnie. Swoimi głupimi pomysłami mogą narobić wiele szkody. Zupełnie jak nasz agresywny czworonóg. Różnica polega na tym, że nie mamy odpowiedniego przepisu chroniącego właściciela i poszkodowanego. Tak się składa, że społeczeństwo często jest jednym i drugim. Psiaki biegają na długiej czteroletniej smyczy-kadencji zupełnie bez kagańca i regularnie gryzą wszystkich wokół. Podbierają cudze kości i zakopują we własnym ogródku. Problem w tym, że społeczeństwo będąc „właścicielem” pieska odczuwa równocześnie zgubne skutki politycznych decyzji na własnej skórze. Jest jednocześnie poszkodowanym i właścicielem płacącym za te szkody. Poza kilkoma wyjątkami, psinka zazwyczaj nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swój czyn. Nader rzadko zdarza się, aby nasz „najlepszy przyjaciel” aż tak poważnie narozrabiał i musiał zostać uśpiony, nazywałoby się to końcem politycznej kariery.

Portret użytkownika jordan

Daktyloskopia bez konwencji i demokratyzacja medycyny?

Referendum. W Szwajcarii. W najbliższa sobotę... Demokracja, niekonwencjonalna medycyna i odciski palców w paszporcie. Czy nam, Polakom, umożliwiono by decyzję?

Istnieje taki kraj, gdzie ostateczne decyzję polityczne podejmuje naród. Można co prawda ufać ludziom, których się zna od lat, o których się wie, że można na nich polegać. Czy politycy do nich należą? Szwajcarzy odpowiedzieli sobie na to pytanie tak samo, jak my odpowiadamy sobie w duchu – nie, absolutnie nie można im bezgranicznie ufać. Dlatego, aby skutecznie bronić się przed korupcją, czy politycznymi interesami godzącymi w dobro społeczeństwa, każda decyzja podjęta przez rząd szwajcarski może zostać zawetowana przez obywateli. Dla osoby wychowanej w Polsce, która nigdy nie miała z podobnym zjawiskiem do czynienia, może się to wydać szokujące. A jednak Helweci regularnie co kwartał korzystają ze swojego prawa. Wetują, bądź potwierdzają decyzje rządzących. Wbrew nieprzychylnym przypuszczeniom wyniki tych decyzji są niezwykle pragmatyczne. Każdy, kto dłużej miał z tym krajem do czynienia, przekonał się o tym na własne oczy. Wracając do najbliższego referendum, ci którzy jeszcze nie oddali głosu za pośrednictwem poczty, zmierzą się dziś (w tę sobotę 17 maja)  z dwoma konkretnymi pytaniami.

Subskrybuje zawartość